rihanna345 - róż.
Marek - niebieski
I inni.
—————————————————————–
Rihanna345 wybierała się na lotnisko rozpocząć wielką podróż po świecie.
- ufff… Może jeszcze zdąże!
Po kilku minutach siedziała już sobie wygodnie na fotelu.Zrobiła jeden krok i…
- buuuu!
- Aaaa! Co ty tu robisz Marek?
- myślałem że potrzebny ci ochroniaż :pp
- Eeee… Mi się by nawet przydał…
- to zaczynamy podróż samolotem!
Rihanna345 się pomodliła do admina żeby dolecieli cali i zdrowi.
Kapitan wyciągnął komórkę i…
- Drodzy moi mili będziecie mieli spokojny lot!
- Mam taką nadzieje…
Właśnie przyszedł jakiś pan i sprawdzał bilety.
- Gdzie macie bilety maluchy?
-- Tutaj są!
- To dobrze maluchy!
Pan sprawdził bilety i poszedł do kabiny kapitana…
Ale szybko wrócił bo silnik się zepsuł.
- Dzieciaki macie spadochrony?
- Nie proszę pana.
- To zginiemy!!!
Pan zaprowadził wszystkich do kabiny kapitana myśląc że oni to naprawią. Ale gdy rihanna345 dotkneła ręką silnika oparzyła się.
- Auuć!
- Zaraz ci zawinę rękę bandażem.
Gdy już Marek zawiązał bandażem ręke rihanny345 zobaczył że silnik bardziej płonie.
- Skoczmy w dół!
Marek z rihanną345 i innymi pasażerami wyskoczyli z samolotu chociaż bylo wysoko. Ale naszczęście trzech panów miało spadochron.
- Trzymajcie się mocno dzieciaki.
Gdy już bezpiecznie wylądowali zorientowali się że stoją przy wulkanie! A właśnie miał wybuchnąć!
- To straszne!!!!!!!!
Wszyscy się scisneli do siebie bo nie było wyjścia z wulkanu i czekali aż wybuchnie. Czasami próbowali się wydostać ale ciągle spadali.
- To już po nas!!! Łeeeeeeeeeee!
- Nie płacz jak bobas. Wszystko bedzie dobrze!
- Chyba chciałeś powiedzieć źle!!!
Odczekali pare sekund i wulkan się potrząsł tak bardzo że przyjaciele dotykali ścianki tylko nie mogli jej złapać. Nagle wybuchła lawa głośno krzycząc.
- Zatopie was wszystkich! Zatopie! Hahahahaha!
- Uciekajmy!
Było już za późno ale zamiast lawy wypłyneła woda tak goraca że zmieniła się w lawę i pokaleczyła wszystkich.
- Aućć! Niedość że mam rękę w bandażu to i jeszcze muszę uleczyć wszystko inne!
Rihanna345 lamentowała i lamentowała w kółko. Nagle lawa się tak wysoko podniosła że wsyscy wyskoczyli z wulkanu. Wtedy przyszła jakaś starowinka i zaprosiła wssystkich do domu mówiąc:
- Proszę ugoście się u mnie. Chociaż jestem już stara jestem bardzo bogata.
- dziękujemy.
- Mam wnuczka który jest ”Zły na gości”
- Babciu kim są te niemądre istoty?
- To są nasi goście i niewolno mówić ”niemądre”
- Babuniu ale wiesz że ja nie lubię gości!
Rihanna345 wyczytała z jego serca że jest podłym czarodziejem podajacym się za wnuczka.
- On jest…
Ale zanim rihanna345 coś mogła powiedzieć wnuczek wypędził ją i jej przyjaciół za drzwi.
- To tak nie ładnie wnuczku.
- Bardzo ładnie!
- ciiii! Słyszę coś przez drzwi!
A babcia przez drzwi:
- Jesteśmy czarodziejami! Okłamaliśmy ich! Dobra robota! Nie chcialam już udawać staruszkę!
Marek spojrzał przez dziurkę od klucza i zobaczył:
Zmieniającą się staruszkę w jeszcze brzydszą złą czarodziejkę.
- Okłamała nas! Jest czarodziejką! A jej wnuczek to czarodziej!
Przez dziurkę od klucza patrzyli dalej.
- Babciu nie muszę być już miły prawda?
- Nie musisz! Nigdy nie będziesz musiał! Hahaha!
- Zadzwonię do przyjaciółek!
Rihanna345 przez telefon:
- Halooo! Czy ktoś mnie słyszy!
- Świsttt! Szelesttt!
- Halo! Powtarzam czy ktoś jest w domu?
Jednak odpowiedział jej tylko świsty szelesty i jedynie budzik.
- To dziwne. Zawsze odpowiadają! Ale nawet jakby nie było ich w domu no to mam ich na komórkowy!
- Zadzwonię do swoich kolegów i koleżanek!
Marek przez telefon:
- Halooo! Czy ktoś mnie tam słyszy?
- Świsttt! Szelestttt!
- To nie w porzątku! Zawsze odpowiadali!
- Coś mi tu brzydko pachnie…
Babcia z wnuczkiem przez drzwi:
- Musimy poszukać tych fajnych gości i zamienić je w konie którymi się będe bawić!!!!! Będą musieli wszystko robić co chce! Hahahaha!
- Tylko musimy ich poszukać! Napewno nam się uda!
Czarodziejka kopneła tak mocno w drzwi że się otowrzyły i wszyscy uciekli. No… Oprócz Marka i rihanny345.
- Czary mary hokus pokus niech rihanna345 i Marek się zmienią w koniki!
- Uciekajmy!!!
- Za późno!
W mgnieniu oka Marek i rihanna345 zmienili się w koniki.
- Macie teraz robić co chcę!
- Chyba nie mamy wyboru rihanna345!
- Pobawimy się w triki!
- E.E Ja tam nic nie muszę!
Rihanna345 wytkneła wnuczkowi czarodziejki język.
- Abrakadabra!
Wnuczek zamienił biedną rihanne345 w słup soli… Tymczasem wrócił tata tego wnuczka a ta babcia nie była babcią wnuczka tylko jej mamą!
- Tato zobacz mam koniki!
- Piękne synku!
- Rihanna345! Rihanna345! Słyszysz mnie?!?
Nagle słup soli ruszył się i wyskoczyła rihanna345 cała i zdrowa.
- Wynośmy się z tąd! Brrr… Było tam mi zimno!
- Nie możemy patrzy na nas wnuczek!
- Koniki mówcie na mnie Roger! A teraz do klatki!
- Powtarzam czy ktoś tam jest?
- Dziwne. Zawsze odbierają!
- Coś mi tu brzydko pachnie…
Gdy to powiedzieli drzwi otworzyły się i wszyscy uciekli oprócz rihanny345 i Marka.
- Abrakadabra! Jestem roger i macie się mnie słuchać konie!
I po tych słowach Roger zmienił rihanne345 i Marka w konie.
- jestem koniem!
- Ja też!
- Mamy się zabawić w triki!
- Tato zobacz mam koniki!
- Ładne koniki! Mogę przyjść na występ?
- Jasne tato! Tylko włóż garnitur!
- Oczywiście szefie!
- E.E Ja nie chce występu!
- Wrrr! Abrakadabra!
I rihanna345 powstała po raz drugi ale tym razem suchając Rogera.
- Abrakadabra Marek!
Ale na Marka czar nie podziałał.
- Rihanna345 żyjesz?
I rihanna345 obudziła się już w swoim ciele.
- Cco się tuttaj dzieje?
- Roger cie zaczarował!
- Cco? Nie! Nie nie!
- Abrakadabra!
- To triki!
- Zobacz drzwi są otwarte!
Prawie wybiegli na zewnątrz gdy…
————————————————————
CDN Nastąpi!
To moja pierwsza część więc może się nie udać…Nie wiedziałam jak zakończyć pierwszą część. Pracowałam 1 godzinę!
Wasza reporterka: Rihanna345